Home Miejsca Ekogościniec Pachotówko – tradycyjnie i ze smakiem a specjalność to gęsina

Ekogościniec Pachotówko – tradycyjnie i ze smakiem a specjalność to gęsina

by redakcja

W malowniczym terenie Zakola Dolnej Wisły wśród Nadwiślańskich Parków Krajobrazowych położona jest urokliwa wieś Gzin. Na północnym skraju wysoczyzna przechodzi w głęboki parów, którego dnem płynie strumień. Niedaleko znajdziecie Ekogościniec Pachotówko – ujmujące gospodarstwo agroturystyczne. O rolnictwie ekologicznym i kulinarnych specjałach m.in. z gęsi, rozmawiamy z Aliną Krawisz z domu Pachota, właścicielką tego wyjątkowego miejsca.

Dlaczego ekoagroturystyka stała się Waszym sposobem na życie?

Alina Krawisz: Moja mama zawsze powtarzała: „Ucz się ucz byś tak ciężko nie musiała pracować”. I tak też się stało, że wraz z mężem najpierw pojechaliśmy w „świat” i po prawie 20 latach wróciliśmy. Mój tata zachorował, więc by nie zaprzepaścić rodzinnego dorobku trzeba było zająć się gospodarstwem i znaleźć swój pomysł na funkcjonowanie. Mamy 12 ha ziemi, więc o „wielkim rolnictwie” nie było mowy. Przez około rok czasu żyliśmy w zawieszeniu. To był czas refleksji
i snucia planów.

alina-krawisz

Widzieliśmy zagranicą jak funkcjonują ekogospodarstwa i że ekologia to właśnie jedyna droga, by przetrwać zwłaszcza dla małych, rodzinnych gospodarstw. Nasze siedlisko położone jest w cudownym miejscu – pradolinie Wisły, a także w stosunkowo niewielkiej odległości od większych miast – co przekonało nas, że chcemy pokazać ludziom piękno wsi kujawsko -pomorskiej w dorzeczu Wisły. Nasz dom rodzinny zawsze tętnił życiem dlatego pomyśleliśmy o ekoagroturystyce. Tak zrodził się pomysł by w 2009 roku powstał Ekogościniec Pachotówko z 24 miejscami noclegowymi, salą biesiadną, ogrodem, miejscami do wypoczynku…

Korzenie rodzinne są dla Pani bardzo ważne…

AK: Tak! Historia siedliska sięga roku 1928 kiedy to do Gzina z Borów Tucholskich przybył mój dziadek z babcią. Niezwykle ciekawa rodzinna historia stała się motywem przewodnim gościńca, od nazwy Pachota – począwszy (to moje panieńskie nazwisko), poprzez tradycje kulinarne – czyli receptury mamy i babci, na nazwach pokoi skończywszy. Każdy z nich nosi imię członka naszej rodziny – to osobna historia napisana przez życie danej osoby. W naszej rodzinie pisało się poezję, malowało, angażowało w życie społeczne, tworzyło historię lokalnej społeczności. Te historie, ale również pamięć o przodkach wydały mi się godne uwiecznienia. Powrót do korzeni stał się też motorem napędowym do dalszych działań…

pachotowko-widok

Czy oprócz noclegów oferujecie gościom coś jeszcze?

AK:

Jak jest agroturystyka to musi być dobre, domowe i zdrowe jedzenie. Tak też jest w Ekopachotówku. Przepisy są sprawdzone i niejednokrotnie pochodzą z kajecika mojej mamy i babci.

Początkowo oferowaliśmy turystom tylko noclegi, ale oni wręcz domagali się wiejskiego jedzenia. Zaczęłam odświeżać tradycyjne receptury i raczyć gości naszymi specjałami, zwłaszcza z gęsiny. Początkowo wszystko robiłam sama – piekłam chleb, wyrabiałam masło, z mężem robiliśmy wędliny i specjały z naszych gęsi. Wraz z rozwojem gościńca zaczęliśmy współpracować z okolicznymi mieszkańcami i kołem gospodyń wiejskich – teraz każdy z nas ma pracę i satysfakcję. W Pachotówku staramy się pokazać bogactwo i dziedzictwo regionu.

Coraz więcej ludzi pragnie oderwać się od miejskiego zgiełku i wybiera urlop na wsi, a jeżeli jeszcze dobrze, naturalnie, tradycyjnie zje, nacieszy się widokami to cieszymy się jeszcze bardziej, że możemy podzielić się z ludźmi tym naszym „wiejskim szczęściem”.

Pyszny ten Pani chleb! Sama piekę więc wiem jak powinien „wyglądać i smakować” domowy chleb. W tym smaku czuję wypracowaną recepturę i kilka lat doświadczeń… Jaki jest sekret tak pysznych potraw?

AK: By „zaspokoić” gości, ale także swoją rodzinę, zaczęłam piec chleb… ten najlepszy, najsmaczniejszy wychodził mi na zakwasie, który mam nieprzerwanie od około 4 lat. Robię na nim także żurek. Dla mnie chleb to najwyższa wartość, bo zostałam wychowana z poszanowaniem chleba i nadal wierzę, że szacunek dla chleba jest bardzo ważny. Strasznie mnie boli gdy ludzie, czasami nawet nasi goście go marnują i wyrzucają … Do wypieków używam mąki tylko z małych młynów, najczęściej od Państwa Babalskich. Innych nie używam, bo nie mają tak dobrej jakości. Podobnie z doborem innych produktów: warzywa i jajka – mamy swoje, a nabiał, gęsina i mięso pochodzą od
zaufanych gospodarzy.

Podstawą smaku wszystkich dań jest szczypta miłości, którą dodaję do potraw, a tak na poważnie podstawą wszelkich dobrych wyrobów jest zawsze najwyższej jakości surowiec… najlepiej ekologiczny, jak najmniej przetworzony.

Tworząc dobre dania muszę wiedzieć na jakim produkcie pracuję. Starannie dbam by jakość i późniejszy smak produktów był najwyższej jakości.

Jaki przysmak cieszy się największym uznaniem gości?

AK: Goście uwielbiają nasz smalec, zwłaszcza z gęsiny. Oprócz szczypty miłości do wytopionego ze słoniny tłuszczu dodaję czosnek, jabłko, majeranek, trochę cebuli, ale także przesmażoną, pokrojoną na drobno wątrobę. Te wszystkie składniki połączone razem sprawiają, że smalec jest pyszny… taki jak przygotowywała moja mama i babcia.

Produktem, który rozsławił Wasz gościniec stała się właśnie gęsina. Skąd ten wybór?

AK:

Na Kujawach i Pomorzu coraz bardziej popularne stają się hodowle gęsi, zwłaszcza gęsi Kołudzkiej Białej Owsianej. W Ekopachotówku hodowaliśmy te ptaki i do dzisiaj przetwarzamy ich mięso na specjały, które zdobywają nagrody kulinarne jak tą m.in. w Przysieku na Festiwalu Gęsiny z rąk Magdy Gessler.

Chów drobiu prowadzony jest w naturalny sposób, by smak i jakość były najlepsze. Obecnie, według naszych wskazówek i doświadczeń, hodowlę prowadzi nasz znajomy. Mając nawał obowiązków już nie dawaliśmy rady, a on ma nawet lepsze warunki niż my, bo posiada wilgotne łąki, które nie wysychają tak jak nasze w czasie suszy. Dostęp do zielonego pastwiska
przekłada się na jakość i delikatność mięsa.

Przeczytaj: Gęsina w menu LOT Business Class

Widać, że lubicie dzieci, bo wszędzie widać atrakcje dla nich. Czy to kolejny pomysł na rozwój?

AK: Lubimy kontakt z dziećmi i mamy warunki by pokazać młodym ludziom jak ciekawie można spędzić czas na wsi i się czegoś nauczyć. Należymy do Ogólnopolskiej Sieci Zagród Edukacyjnych i organizujemy warsztaty dla grup. Przykładowe tematy: „Warzywa na wesoło i smacznie” – ekologiczny warzywnik i zielnik; Ekologiczny chów gęsi, kur zielononóżek, perliczek i kaczek; „Z pola na stół”- ekologiczna uprawa zbóż; „Z lasem za pan brat”; „Gęsia uczta” – warsztaty kulinarne; Warsztaty: darcia pierza i pisania piórem gęsim; Zostań archeologiem – poletko archeologiczne.

Skąd czerpiecie inspiracje i pomysły do kolejnych działań?

AK: Goście to nasz motor napędowy. Potrafimy ich słuchać i to dzięki nim tak dużo się u nas dzieje. Wybudowaliśmy dużą salę, w której organizujemy konferencje, przyjęcia a obecnie też wesela. Kolejne inspiracje i pomysły na nasze gospodarstwo to efekt podróży zagranicznych. Mieliśmy szczęście do wspaniałych ludzi na naszej drodze. Pokazali nam kierunki rozwoju – doradca korporacyjny od spraw marketingowych, jeden z naszych gości, pokazał nam nasze mocne strony i w tym kierunku poszliśmy, m.in. stworzyliśmy stronę internetową, profil na Facebooku w myśl zasady, że jak cię nie ma w internecie to nie istniejesz.

Jakie zatem plany na przyszłość?

AK: Mamy nadzieję, że oferta jaką stworzyliśmy będzie nadal przyciągać gości. Co będzie nas, ale także naszych sąsiadów bardzo cieszyć. Dzięki temu zarówno my jak i nasza miejscowość Gzin będzie mogła się rozwijać, dawać pracę i satysfakcję z jej efektów.

– Dziękuję za rozmowę!
Rozmawiała:
Magdalena Przybylak-Zdanowicz

Zdjęcia: Archiwum gospodarzy

Ekogościniec Pachotówko:
Gzin 24 , 86-070 Dąbrowa Chełmińska
Tel: 52 381 64 31 lub 796 066 518
Email: gzin24@pachotowko.pl
www.pachotowko.pl

Powiązane artykuły

Leave a Comment