Home Co zjeść w... City break w Kolonii. Co zjeść i zobaczyć?

City break w Kolonii. Co zjeść i zobaczyć?

by Piotr Geise

Kolonia to przede wszystkim Ren przecinający wzdłuż to miasto. Poza tym nad brzegiem Renu, w samym sercu Koloni stoi gotycki symbol miasta- budowana przez przeszło 600 lat katedra z pol. XIII w. Do tego trzeba wspomnieć o całej dzielnicy średniowiecznej z romańskimi i gotyckimi kościołami. A z bardziej ludycznych wydarzeń, którym żyje miasto, to nie wolno pomijać karnawału, zwanego w Niemczech „Piątą porą roku”.

Karnawał w Kolonii

Karnawał zaczyna się 11.11 o godz. 11.11, ale kulminacją jest przejazd kilkudziesięciu platform samochodowych i naczep z członkami licznych towarzystw karnawałowych. Impreza ma miejsce w pon. przed Środą Popielcową. Jest to też najbardziej upolityczniony karnawał w Niemczech, bo samochody są pełne dużych kukieł lub wręcz scenografii komentujących bieżące wydarzenia polityczne nie tylko w Niemczech, ale i w Europie (bywały odniesienia do polskiej polityki).

Katedra w Kolonii

Niekwestionowany symbol miasta – katedra stoi między nabrzeżem Renu, a dworcem głównym. Wysiadając z pociągu można wręcz się o nią „potknąć”. Nie jest to miejsce gdzie panuje wyciszenie i skupienie, bo tam zawsze słychać gwar turystów. Mimo tych niedoskonałości warto zobaczyć gotyckie ołtarze, gotyckie i renesansowe witraże oraz gotycki relikwiarz Trzech Króli, który jest częścią głównego ołtarza.  Zaskakuje jednorodność epokowa przedstawionych ołtarzy, rzeźb i obrazów. Jest to efekt przeprowadzonej pod koniec ubiegłego wieku regotykizacji świątyni, czyli tam gdzie było to możliwe eksponowano gotyckie przedmioty zdobnicze, które wcześniej znajdowały się w kościelnych skarbcach.

Katedra to miejsce spoczynku wielu arcybiskupów, choć zdarzaj się też groby osób świeckich. Jednym z nich jest grób Rychezy, żony Mieszka II i matki Kazimierza Odnowiciela.

Katedra – nawet z turystami – robi wrażenie, strzeliste nawy i wielowiekowe dzieła sztuki sakralnej dają świadectwo potęgi Kościoła.

Co zjeść w Kolonii?

Odwiedzając i zwiedzając nie tylko wielowiekowe świątynie czy też liczne muzea (w tym Muzeum karnawału), czy też największe i jedyne w Niemczech targi sztuki XX w. Art. Cologne (po zamknięciu Art. Forum Berlin w 2011 r., które było targami sztuki nowoczesnej nie ma w Niemczech innych tego typu targów), warto tez pomyśleć o kulinariach.

 Z reguły nazwy dań dają jednoznaczny komunikat, czego można się spodziewać. W przypadku „Halve Hahn” już tak nie jest! Na pozór można by przypuszczać, ze to połowa pieczonego kurczaka np. z rożna (Hahn to kurczak, a Halve to można  by potraktować  jako połówka w kolońskiej gwarze). Jakież zdziwienie dopada zamawiającego, gdy Köbes (kelner w tamtejszej gwarze) przynosi na talerzu… grahamkę, z plastrem średnio dojrzewającej goudy, krążkami cebuli, masłem, musztardą. I opcjonalnie kilkoma plasterkami kiszonego ogórka. Niestety pochodzenie nazwy nie jest znane. Oczami wyobraźni widzę rozbawienie kolończyków na widok turysty otrzymującego dość uboga kanapkę z grahamki. Obecnie jest to popularna uliczna przekąska oraz jedno ze sztandarowych dań zamawianych w pubach do piwa.

Przeczytaj także: Berlin. Co zjeść odwiedzając stolicę Niemiec?

Jakie piwo pić w Kolonii?

Odnośnie piwa, to trzeba pamiętać, że lokalny browar Kölsch serwuje swoje wyroby (zarówno w pubach jak i restauracjach) w cylindrycznych, wąskich szklankach o poj. 200 ml. Jest to kolońska specyfika, że lokalny browar wymyślił sobie takie mini pokale.

Niebo i ziemia (Himmel un Ääd)

Niebo i ziemia (Himmel un Ääd)  to też proste danie, kiedyś kojarzone z mniej zamożnymi warstwami społeczeństwa, dziś ze względu na proste i szybkie wykonanie często dostępne w pracowniczych kantynach lub w pubach, jako zagryzka do piwa. Jest to po porostu ziemniaczane purre, albo utłuczone/rozgniecione ugotowane ziemniaki z musem jabłkowym. Wersja na bogato jest podawana z e smażoną kaszanką i upróżoną cebulą lub z białym salcesonem.

Nadreńska pieczeń na kwaśno (Rheinischer Sauerbraten)

Nadreńska pieczeń na kwaśno (Rheinischer Sauerbraten) jest przyrządzana na bazie mięsa, które od lat nie gości w naszej kuchni – mowa o koninie. Nazwa pochodzi od faktu, ze mięso ze starszych koni było twarde i przed pieczeniem należało je wymoczyć w marynacie. Teraz z reguły używa się wołowiny. Podstawą sosu są przyprawy piernikowe, rodzynki, goździki, jagody jałowca i czerwone wytrawne wino. Liście laurowe, cebula i sok z buraków cukrowych (na Pomorzu znany jako fjut!).  Pieczeń serwuje się z knedlami, musem jabłkowym lub ziemniakami z wody i czerwoną kapustą.

Przeczytaj także: Drezno. Co jeść i zwiedzać?

Dość mocno zniszczona podczas wojny Kolonia na szczęście ocaliła romańskie i gotyckie budowle, które teraz stanowią o jej atrakcyjności. Prócz tego nie ma miejsc i regionów nieciekawych pod względem kulinarnym. Tylko trzeba się jak zawsze otworzyć na nowe smaki.   

Powiązane artykuły

Leave a Comment