Home MiejscaEuropa Zupa z baranich „klejnotów” i kontrowersyjne polowania. Zaglądamy na Wyspy Owcze

Zupa z baranich „klejnotów” i kontrowersyjne polowania. Zaglądamy na Wyspy Owcze

by Piotr Geise
Wyspy Owcze

Osoby preferujące ciepłe miejsca do wypoczynku-znajdą tam coś dla siebie. Szczególnie gdy wybiorą się latem. Byłem dwa razy-nie żałuję i nadal jestem pod wielkim wrażeniem… Wysp Owczych. Będąc z natury zwierzęciem ciepłolubnym nigdy nie przypuszczałem, że mogę zauroczyć się zakątkiem świata, w którym to nie znajdę ani palm, ani upalnego lata- a jednak…. Choć na Wyspach Owczych nie ma lasów a jedynymi uprawianymi warzywami są ziemniaki i rabarbar, jest tam na prawdę cudownie!

Owiec jest tu więcej  niż… mieszkańców

Cisza i błogi spokój tylko z rzadka przerywany  jest beczeniem owiec, których na  wyspach jest prawie dwa razy więcej niż mieszkańców- bo „futrzaków” jest ok 70 000 a wszystkich mieszkańców niespełna 50 000.  Ale to jest nic w porównaniu z całą chmarą ptaków-  mieszka i żeruje tam aż 3,5 miliona skrzydlatych zwierząt. Takie właśnie są Wyspy Owcze, gdzie niskie domki kryte są trawiastą darnią. Mimo, że mieszańcy są normalnego wzrostu, to zabudowa miast i wsi przypominać może… teatralną scenografię bajek dla dzieci lub domki dla lalek. Ma się wrażenie, że wszystko jest nienaturalnie małe i niskie.

Overraskende sigende. #Sheep #FaraoeIslands

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Jakob Rokkedahl (@jakobrokkedahl)

Status Wysp Owczych

Wyspy Owcze, ze stolicą w Tórshavn są autonomicznym regionem Danii- osobne oznaczenie tablic rejestracyjnych FO; mają też swój hymn państwowy Sólja (lokalne określenie kaczeńca, który jest uważany za narodową roślinę). To co nazywane jest unią Danii i Norwegii (XVI w.) mieszkańcy Wysp nazywają… kolonizacją. Jest w tym część prawdy- bo od unii i reformacji językiem urzędowym był duński, a farerskim było wolno posługiwać się tylko w mowie. Dopiero XIX w. przyniósł budzenie się odrębności narodowej Wyspiarzy. Niech nikogo nie zdziwi mocne akcentowanie przez mieszkańców, że są przede wszystkim Farerczykami, a dopiero później Duńczykami-zresztą ich język ma więcej wspólnego ze staronorweskim (czyli w sumie ze współczesnym islandzkim) niż duńskim. Potwierdzeniem związków z językami północy jest litera ð. Biblia została przetłumaczona na farerski dopiero w 1948 r., z kolei pierwszy słownik języka farerskiego został wydany dopiero w 1998 r.

Wyspy maja pochodzenie wulkaniczne i są starsze od Islandii. Przyjmuje się, że pierwszymi osadnikami byli zakonnicy z Irlandii. Z kolei w IX  w. miał miejsce najazd wikingów. Wyspy, ze względu na swe położenie i warunki naturalne nie są „gościnne” dla wielu gatunków zwierząt- m.in. dla ryb czy też dla delfinów (poza grindwalem), z kolei ptakom to nie przeszkadza i z tego względu Wyspy Owcze mogą pochwalić się dość znaczną różnorodnością, w tym największą na świecie kolonią nawalników, a z innych ptaków morskich można spotkać fulmary oraz maskonury, mewy trójpalczaste i nurzyki. Jednak narodowym ptakiem jest ostrygojad zwyczajny.

Do XIX w. hodowla owiec i przetwórstwo wełny było główną podstawą egzystencji mieszkańców-obecnie przetwórstwo ryb (jak do tej pory niepowodzeniem zakończyło się pozyskiwanie oleju z odkrytych pod koniec XX w. złóż). Przemysł rybny i turystyka oraz…znaczki pocztowe- to główne gałęzie przynoszące dochód. Mamy w tym ostatnim swój wkład- otóż światowej sławy rytownik Czesław Słania, który dostał zlecenia na wykonanie 100 projektów znaczków pocztowych.

Tradycje Wysp Owczych

Małe, oddalone od sąsiadów społeczności maja mocno zakorzenione kultywowanie tradycji.

Do tej pory w niektórych domach prowadzi się… pamiętniki, gdzie wpisują się goście (wynika to po prostu z małej liczby turystów zaglądających do prywatnych mieszkań).

Drugim przykładem jest   święto narodowe Ólavsøka (28./29. 07) podczas którego można zobaczyć tradycyjny taniec łańcuchowy, kiedy to soliści wykonują stare ludowe pieśni i ballady. Korzenie tańca sięgają średniowiecza. Taniec wraz z towarzyszącym mu śpiewem jest jedyny, który przetrwał w Europie od średniowiecza. Taniec łańcuchowy to nie cepelia-jest on wykonywany przy okazji również imprez rodzinnych i przy okazji lokalnych, wiejskich festynów. Śpiew dla Wyspiarzy to autentyczna potrzeba i forma rozrywki podczas spotkań rodzinnych i przy okazji lokalnych festynów. Do końca XX w. działał na Wyspach tylko jeden  publiczny program radiowy-obecnie działa kilka prywatnych oraz kilka programów telewizyjnych.

Kontrowersyjne połowy grindwali

Powiązania z wojowniczymi wikingami są do dziś widoczne. Szczególnie w przypadku budzącym wiele kontrowersji i uważanym za barbarzyństwo. Mimo, że połowy grindwali nie są podyktowane chęcią zysku, to i tak rocznie gnie niespełna 700 osobników. Polowania wyglądają strasznie, to jedynym usprawiedliwieniem dla mieszkańców Wysp jest fakt, że powinno się to traktować jako tradycję i przejaw  północnej kultury. Prócz tego nie można pomijać klimatu (bardzo zmienna pogoda, wietrznie i częste opady deszczu oraz problemy wynikające z nadmiaru  latem i braku w zimie słońca). Niektórzy są zdania, że ten cały rytuał gdy jest się jego świadkiem, jest nie do zaakceptowania i zupełnie zniechęca do jedzenia potraw z grindwala.

Dawniej, przed erą telefonów komórkowych, gdy zauważono płynące grindwale w kierunku brzegu rozlegało się nawoływanie Grindaboð- dziś informacje przekazuje się sms-em. Podczas mego drugiego pobytu na Wyspach, okazało się, że było akurat polowanie. Dzień później jadłem upieczonego grindwala, który wyglądem przypomina krwisty, wołowy stek, ale ma nieodłączny posmak tranu – ssak, który smakuje jak ryba. Ci którzy nie mają oporów przed polowaniem (zapewniano mnie, że to wygląda strasznie- bo w Wyspiarzach budzą się zwierzęce instynkty i unurzaniu w wodzie i krwi po pas żywcem mordują grindwale) wychodzą z założenia, że grindwal w różnej postaci nigdy się im nie nudzi.

Mięso grindwala sprzedaje się prosto po upolowaniu, rzadko trafia do sklepów.

Wyspy Owcze od kuchni

Kuchnia Wysp Owczych to zdecydowanie nie francuska finezja- po prostu nie ma ku temu warunków, poza tym różnorodność produktów tez jest ograniczona. Nie ma raczej zwyczaju chodzenia do restauracji na wspólne, rodzinne posiłki.

Co prawda w stolicy są już restauracje, ale nie ma budek z szybkim fast foodem- hot dogi oferuje się z czerwona kapustą.  Przysmakiem są owcze głowy-podawane z okazji świąt i uroczystości (szczególnie jesienią gdy ma miejsce ubój), poza tym dania na bazie grindwala, oraz ptaków zasiedlających Wyspy. Jako dodatki ziemniaki, rabarbar, a na przekąskę suszone na wolnym powietrzu ryby i mięsa (jest to możliwe, bo na północy nie ma owadów).

Wiele wymiarów suszenia

Wyspiarze rozróżniają wiele stopni suszenia- od krótkiego po taki, który trwać może i 9 miesięcy. Długość suszenia wpływa nie tylko na twardość, ale przede wszystkim na smak. Te najdłużej suszone wymagają skrawania w bardzo cienkie płatki-to umożliwia konsumpcję.

Specyficzny klimat, którego jedynym „dobrodziejstwem” jest znikoma ilość owadów, sprawił, że są dogodne warunki do suszenia mięs i ryb, które odbywa się w wersji „na sucho” lub poprzedza je peklowanie. Mieszkańcy z powodu ostrego klimatu są praktyczni i nie chcą dopuścić do marnowania najmniejszej części, które można przetworzyć na jedzenie. Z tego względu na Wyspach znana jest zupa z owczych jąder. Kuchnia zna również rybne klopsiki z dodatkiem owczego mięsa, które podaje się jako drugie danie lub jako „wkładka” do zupy.

Codzienne menu na Wyspach Owczych

Śniadania jada się tu niezbyt wykwintne-zjadane przed pracą (mogą to być również resztki z wcześniejszej kolacji) później lunch, następnie ciepły obiad  (np. gotowana ryba lub drób), a na koniec późna kolacja ok.21- bez chleba, ale za to z zupą i suszonym mięsem.

Obfitość ptactwa sprawia, że podaje się również faszerowane  (gotowane -nie pieczone) maskonury z nadzieniem z margaryny, mąki, cukru, jajek i rodzynek, baranie głowy- podawane na ciepło z ziemniakami, gołąbki z rybnym nadzieniem lub pasztet z owczej i wieprzowej wątroby.

Wyspy Owcze to miejsce warte zobaczenia i poznania-bez względu czy będziemy świadkami krwawej łaźni na grindwalach. Brak drzew i dominacja w lecie zielonych traw robi niezapomniane wrażenie. Zdecydowanie miejsce na letni wypoczynek- bo zimą… cóż ciemność, mróz, wiatr i zorze polarne.

 

Powiązane artykuły

Leave a Comment