Home Inspiracje Luksus (także kulinarny) ma wiele wymiarów. Poznaj je

Luksus (także kulinarny) ma wiele wymiarów. Poznaj je

by Piotr Geise

Z chwilą oddania do użytku pierwszego na świecie 7-gwiazdkowego obiektu w Dubaju, Burj Al Arab, czyli „kultowego” dziś Żagla, paradoksalnie zaczęła się epoka… umasowionego luksusu! Bo przecież do tej pory luksus kojarzył się z czymś niedostępnym dla tłumów. Nie koniecznie trzeba nocować w tym obiekcie, można przecież skorzystać w zależności od opcji wykupionego pakietu zwiedzania, nawet i skorzystać z jednej z licznych restauracji, czyli Burj Al Arab stał się taką samą atrakcją jak muzea, kościoły lub zamki i pałace… Luksus ma jednak wiele wymiarów i nie musi być drogi…

Restauracja Imperial Herbal, Singapur

Zapomina się, że „prawdziwy” luksus nie ma miejsca pośród tłumów, jak to jest w przypadku hotelu Marina Bay Sands w Singapurze, który można by go określić postmodernistyczną „deską do prasowania”! Otóż ten 200-metrowy obiekt składa się z trzech wież (mieszczą w sobie 2500 pokoi!), które wieńczy u góry owa „deska do prasowania”, czyli 340-metrowy taras, z czego 60 m, wystaje poza obrys wież i sobie tym samym „wisi w powietrzu”.

Na tym dachu-tarasie są restauracje, basen oraz kilkaset drzew i kilka tysięcy gatunku tropikalnych roślin. Nikt raczej nie jest w stanie obronić faktu, że poza spektakularnymi rozwiązaniami architektonicznymi hotel zapewnia wypoczynek na poziomie de luxe, który jeszcze nie tak dawno kojarzony był dobrem dostępnym w ograniczonym zasięgu i na pewno na swój sposób niepowtarzalnym.

imperial-herbal

Do takiego luksusowego, czyli wyjątkowego miejsca zdecydowanie można zaliczyć bardzo oryginalną i przez to nietypową restaurację w tymże samym Singapurze- bo luksus nie zawsze musi być utożsamiany z przepychem, ale z jego na swój sposób wyrafinowanym podejściem do klienta, które przez to staje się po trosze elitarne i snobistyczne, ale w pozytywnym znaczeniu. Taka właśnie jest restauracja „Imperial Herbal”, która łączy tradycyjną chińską koncepcję zdrowia z oryginalnymi doznaniami kulinarnymi, które bazują na bogatych tajnikach ziołolecznictwa.

Restauracja działająca od 1988 r. (pierwotnie w rodzinnym hotelu) była pierwszą, która łączyła tradycyjną chińską medycynę i jej zalecenia w połączeniu z dietą i serwowanym menu, które kładzie nacisk na dania o niskiej zawartości cukru i soli.

W restauracji nim zasiądzie się do wyboru dań klient zostaje…przebadany przez zielarza i dopiero po postawieniu diagnozy można pomyśleć o jedzeniu i to tego, co zaleci doktor!

To wszystko po to by zgodnie z tradycyjną chińska medycyną jedzenie powinno być zdrowe dla organizmu. Restauracja raczej nie jest wskazana na miejsce romantycznej kolacji, chyba że chcemy nasza sympatia poznała nasze zdrowotne niedomagania 😉

Podobnie nie zaleca się wybierać się tam celem biznesowych rozmów umilonych efektowną kolacją- w obu przypadkach może lepiej jednak wybrać jedną z kilku restauracji na dachu wspomnianego hotelu Marina Bay Sands.
Wracając jednak do „Imperial Herbal”, to osobom z dolegliwościami układu krążenia zaleca się grilowane skorpiony lub smażone mrówki. Z kolei na dolegliwości układu oddechowego serwuje się zupę z krokodyla. Po wizycie i po tek oryginalnej kolacji zapewne wiele klientów poczuje się zdecydowanie lepiej i zdrowiej!

Wiejska szkoła gotowania w… RPA

Nie zawsze luksus musi (a może nawet nie powinien?) kojarzyć się z ekstremalnymi wyzwaniami. Przykładem może być wiejska szkoła gotowania „African Relish” w niespełna 10-tysięcznym miasteczku Prins Albert, w RPA, które leży ok. 400 km na północ od Kapsztadu. Podwaliny pod jego powstanie dała znajdująca się tam od 2. połowy XVIII w. farma, gdzie znajdował się sad, winnica oraz pole uprawy zbóż. Pod koniec XIX w. okolica przeżyła krótkotrwała gorączkę złota, a od 1901 osada nabyła prawa miejskie. Szkoła, która działa od 2009 r. mieści się w zabytkowym budynku.

Spring building. New plans – so pop by and see #verandah #langhuis #cookingschool #cookandstay #karoo

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika African Relish Cooking School (@africanrelish)

Oferta jest zróżnicowana -najpopularniejsza opcja, to weekend gotowania i poznawania tajników kuchni regionu Karoo, ale są też dłuższe. Jest to idealne miejsce zarówno dla małych grup, jak i dla miększych, które przy okazji wyjazdu integracyjnego lub motywacyjnego są chętni na nowe doświadczenia i wyzwania w postaci zapoznania się z tradycyjnymi potrawami tej części RPA.

Półpustynny region Karoo to ojczyzna dzikiego szczawiu, gorczycy oraz szałwii jak też- co zrozumiałe- teren na którym spotkać można dzikie zwierzęta. Część z nich zostanie przerobiona na np. Biltong, czyli suszone kawałki mięsa z ziołami (może być struś ale też afrykańska dziczyzna typu żyrafa, słoń…) lub też na Bobotie (południowoafrykańska wersja smażonych mielonych klopsów z dodatkiem curry i kurkumy)- które jest typowe danie koczowniczych Burów. O tym jak i o innych specyfikach zapewne można się dowiedzieć tam na miejscu, chociażby takich jak pierożki z kukurydziano-mozzarelowym nadzieniem lub malva pudding, czyli słodkim cieście z dżemem morelowym.

Raj na ziemi. Malediwy i Seszele oraz Karaiby

Jak powszechnie wiadomo są dwa regiony świata, które prezentuje się jako raje na ziemi, czyli Malediwy i Seszele na Ocenie Indyjskim oraz Karaiby.

W tym ostatnim przypadku też można znaleźć oferty typu: wyrafinowany wypoczynek w ośrodku all inclusive premium jak też inne, którym zdecydowanie bliżej do wypoczynku w rytmie slow i eko.

Do pierwszej kategorii można bez wątpienia zaliczyć propozycję austriackiej sieci Sandals. Jest to przykład wyrafinowanego designu w tropikach. Bo jak inaczej opisać resort na St. Lucia, gdzie część apartamentów na parterze ma bezpośrednie wyjście wprost do basenu, a goście zajmujący kondygnacje od 1 do 3 mają (fakt, ze nie wszyscy!) suity typu swim-up, czyli z wanną na tarasie.

Dla gości, którzy wykupią wersję all inclusive lux resort gwarantuje prywatną służbę (butler). Na pozór niby nic takiego, wanna na loggii, ale właśnie finezja bryły, zaklęta w wyrafinowanej prostocie tworzy właśnie to Coś, o czym się mów i pisze, a jednocześnie pamiętajmy, że jest to mimo wszystko ośrodek all inclusive! Zdecydowanie mu jednak daleko do masowego wypoczynku na zabetonowanych plażach Hiszpanii.

Dość długo segment ofert z zakresu turystyki luksusowej niezbyt przejmował się ochroną środowiska. Do rzadkości nie należały sytuacje, w których podczas budowy ośrodków i całej z tym związanej infrastruktury dochodziło do dewastacji np. raf koralowych lub innych unikalnych walorów naturalnych, a wszystko w imię źle pojętego luksusu wypoczywających, którzy z reguły nie dawali zarobić lokalnym przedsiębiorcom, tylko dochody ze sprzedaży pamiątek czy też utargi z małej gastronomii płynęły do międzynarodowych korporacji zawiadujących tymi luksusowymi, odgrodzonymi najczęściej „baniek turystycznych”.

Jade Mountain – luksus w wersji eko

Takim pozytywnym przykładem pokazującym, że jednak można pogodzić wypoczynek z wyższej półki cenowej z poszanowaniem natury i lokalnej społeczności jest ośrodek Jade Mountain, który można określić mianem ekologicznego luksusu. Przejawia się to nie tylko „wolnością” wypoczywających od dobrodziejstw techniki, czyli brak na wyposażeniu pokojów i apartamentów: radia, telewizji, klimatyzacji i telefonu. Zresztą po co klimatyzacja! Część obiektu jest tak zmyślnie zaprojektowana (nie narusza to przy tym w żaden sposób prywatności i intymności użytkowników!), że jest zupełnie pozbawiona jednej ściany! Człowiek zasypia i budzi się wraz z szumem fal Morza Karaibskiego oraz śpiewem ptaków. Pobyt w tym obiekcie, to również możliwość nie tylko doświadczenia bezpretensjonalnego designu, ale sposobność dedustacji potraw przygotowanych na bazie produktów z hotelowej ekologicznej plantacji „Emeralds” w tym owoców kakaowca wykorzystywanych chociażby do …Czekoladowego Martini!

Nie zapominajmy, że St. Lucia to królestwo mango, które ma zdecydowanie inny smak, od tych kupowanych u nas.

Luksus to nie tylko wysoka cena, ale przede wszystkim wysoki standard usług wraz z gwarancją przeżycia czegoś wyjątkowego i niepowtarzalnego -zarówno w sferze wystroju obiektu, ale i jego menu, a to wszystko najlepiej gdy jest połączone z dbałością o ochronę środowiska naturalnego i troską o miejscową społeczność pracującą na rzecz tego luksusu z którego korzystamy. Coraz częściej klient premium jest świadomym turystą i zwraca uwagę na „sprawiedliwe i zielone” oferty wypoczynku.

Powiązane artykuły

Leave a Comment