Home Inspiracje W poszukiwaniu kulinarnych ulic i dzielnic

W poszukiwaniu kulinarnych ulic i dzielnic

by Piotr Geise

Food streets, to nic innego jak ulica (cała lub jej część), z kilkoma barami lub food truckami (albo w wersji azjatyckiej- rykszami i innymi wózkami przerobionymi na mini jadłodajnie). Ciekawostką może być informacja, że w Pakistanie, w Lahore- pod koniec ubiegłej dekady na jednej z ulic tego miasta można było doliczyć się aż 100 możliwości szybkiego zaspokojenia głodu! Jeżeli pojawiły się ulice, to tylko kwestią czasu było pojawienie się całych kwartałów ulic w jednej dzielnicy, które oferują (na zewnątrz, jak i wewnątrz domostw) uliczne jedzenie, czyli tym sposobem doszliśmy do szczytu piramidy street food, na którym jest food district!

Berliński Kreuzberg

Nie trzeba daleko szukać takim przykładem food district jest część dzielnicy Kreuzberg w Berlinie, gdzie w kwartale ulic przy stacji metra Kottbuser Tor są dwa targi warzywne (jeden całotygodniowy, a drugi weekendowy, gdzie są uliczki z kebabami, gdzie wreszcie w weekend, ale i nie koniecznie tylko wtedy można spotkać food trucki z różnościami: od wędlin, po ekopieczywo i wszelkiego rodzaju nabiał a na tureckich marynatach skończywszy).

Gastrodzielnice w Polsce?

Nie oszukujmy się, musimy jeszcze chwilkę poczekać na powstanie z prawdziwego zdarzenia „dzielnicy gastronomicznej”, co prawda są już jakieś tego zalążki (Warszawa, Poznań, Gdańsk), ale na razie skupia to się wokół uczęszczanych traktów czy to biznesowych czy to zabytkowych. Daleko nam nie tylko do wspomnianego tureckiego Kreuzbergu w Berlinie, a nie wspominając już o pewnym fenomenie jakim jest Nowy Orlean z jego „dzielnicą kulinarną”.

Kulinaria na Bourbon Street

Któż nie pamięta Stinga i jego „Moon Over Bourbon Street”, to tam w centrum dzielnicy French Quarter, znajduje się tytułowa ulica o jakże jednoznacznie kojarzącej się nazwie (Bourbon) i to tam znajduje się dużo lokali gastronomicznych, które w większości oferują dania kuchni kreolskiej i cajun- w obu z nich można znaleźć wpływy zarówno kuchni francuskiej, włoskiej oraz meksykańskiej.

Dzielnica jest atrakcyjna nie tylko z powodów kulinarnych, słynie bowiem z charakterystycznej zabudowy (XIX-wieczne domy o 2-3 kondygnacjach z podcieniami i balkonami),w której poza barami i restauracjami mieszczą się również liczne kluby nocne, które dawniej były domami uciech (cielesnych)!

Teraz w dzielnicy French Quarter pozostały „tylko” uciechy dla podniebienia. I tak oto od „zwykłego” i banalnego pałaszowania przekąsek na ulicy dotarliśmy w tej ewolucji do „kulinarnych dzielnic”- oby to nie przerodziło się z czasem w całe gastronomiczne miasta! A swoją drogą wyobraźmy sobie sytuację, gdy na nasze pytanie o adres zamieszkanie usłyszymy od kogoś: Mieszkam przy Placu Bigosu 6, który jest w pobliżu Alei Żurku Staropolskiego!

Powiązane artykuły

Leave a Comment